Biologiczne znaczenie muzyki

nutka

 

Odkrycie włoskiej pianistki Giovanny Conti przedstawia całkowicie nową interpretację i zrozumienie muzyki. Kto by pomyślał, że muzyka klasyczna, instrumentalna i folkowa oparte są na biologicznych prawach natury? Kto by się spodziewał, że 5 Praw Natury Germańskiej Nowej Medycyny posłużą jako podstawa do zupełnie nowego zrozumienia wartości muzyki? Pogląd, że nasi klasyczni kompozytorzy w każdej części utworu ujęli przebieg biologicznego konfliktu lub cały SBS – Specjalny Sensowny Biologiczny Program, który miał miejsce w ich życiu, jest po prostu fascynujący.

Informacje na temat terapeutycznej roli muzyki

► Muzyka w Germańskiej

► List dr Hamera oraz przykład zastosowania terapii muzyką

► Muzyka do posłuchania (najlepiej zapisać na dysk)

► Prezentacja Giovanny Conti na temat biologicznego znaczenia muzyki (materiał w języku angielskim)

3 odpowiedzi na „Biologiczne znaczenie muzyki

  1. germanskawroclaw mówi:

    Komentarze dot. terapeutycznej roli muzyki nadesłane przez użytkowników:

    1. Giovanna Conti proponuje również: Beethovena Symfonię Nr.7, Mozarta Symfonię Nr.40, Chopin Nocturne op.20b, a także utwory Schuberta oraz Bartoka.
    W niektórych szpitalach muzyka klasyczna jest już wykorzystywana do uśmierzania bólu lub jako terapia przyspieszająca powrót do zdrowia.
    Nazywa się to “Efekt Mozarta”, został on opisany m.in. tutaj:
    http://www.akn.pl/baza-wiedzy/artykuy/77-muzyka-a-mylenie.html

    2. Polecam artykuł: http://www.vismaya-maitreya.pl/muzyka_strojenie_umyslow.html

    3. Sterowani dźwiękiem
    W przysłowiu łagodzi obyczaje. Ale muzyka ma znacznie więcej zastosowań, o czym przekonuje nas niemiecki psycholog, socjolog i neurobiolog Stefan Koelsch, profesor psychologii muzyki na Wolnym Uniwersytecie Berlina. O sobie mówi, że muzyka go uratowała. Przestrzega jednak, że dźwiękami można też manipulować i ranić innych.

    Stefan Koelsch: – Wie pan, w co wierze?

    La Vanguardia: No właśnie, w co?
    – Kiedy ludzie są ze sobą w harmonii, kiedy współpracują, pojawia się spójność społeczna, uczucie jedności, wspólnictwa i to właśnie, w moim przekonaniu, jest duchowym doznaniem.

    Przepraszam, czy nie miał pan mówić o muzyce?
    – Tak, na tym właśnie polega wyjątkowość muzyki: łączy nas.

    Wyspecjalizował się pan w badaniach dotyczących interakcji muzyki i ludzkiego mózgu.
    – To prawda. Wszystkie specjalizacje, jakie zrobiłem dotyczą w jakiejś mierze muzyki (wymienię tu neuronaukę, psychologię biologiczną, neurobiologię i socjologię poznawczą). Chciałem się dowiedzieć, jak naprawdę funkcjonuje ludzki umysł, a muzyka jest do tego kluczem.

    Dlaczego?
    – Ma wpływ na wszystkie funkcje poznawcze i emocjonalne związane z konkretnymi obszarami mózgu. Z jej pomocą łatwiej zgłębiać wszystkie rodzaje pamięci: pamięć sensoryczną, słuchową, długotrwałą, proces uczenia się, integrację wzrokową i słuchową, przetwarzanie błędów…

    A co ma pan na myśli mówiąc o funkcjach emocjonalnych?
    – Muzyka pomaga nam w studiach nad systemem emocjonalnym człowieka, nad związkami istniejącymi między sferą uczuć a sferą poznawczą i jak obie rozwijają się u dzieci.

    Obszerne pole badań…
    – A to jeszcze nie wszystko. Badamy, jakie walory terapeutyczne może mieć muzyka w przypadku chorych na depresję, parkinsona albo z upośledzonym układem odporności.

    I czego dowiedział się pan w tej dziedzinie?
    – Przekonałem się, że pacjenci z afazją, którzy stracili zdolność mowy, doskonale śpiewają. Uczymy ich wyśpiewywać całe frazy, a następnie pracujemy nad ich głosem do momentu, gdy są w stanie wszystko wyrecytować. (…) Za pomocą rezonansu magnetycznego dowiedzieliśmy się, że muzyka może w rozmaity sposób wpływać na ludzki mózg.

    Czy odpowiednio dobrane dźwięki są w stanie wyprowadzić nas z równowagi, zdeprymować, wyzwolić w nas agresję?
    – Jeśli ktoś zmusi pana do słuchania muzyki, która się panu nie podoba, wydobędzie z pana też najgorsze emocje, do jakich jest pan zdolny. Eksponując się często na melodie, które pana smucą, z pewnością popadnie pan w depresję. Wiemy też aż za dobrze, że muzyka bywała już wykorzystywana jako narzędzie tortur bądź środek manipulacji.

    Czy odbiór muzyki jest czymś uniwersalnym?
    – Jeden z moich doktorantów pojechał do Afryki, żeby spotkać ludzi, którzy nigdy wcześniej nie słuchali zachodniej muzyki. Puszczał im piosenki wesołe, smutne, skoczne, a także mające wzbudzić w słuchaczach lęk – chciał się przekonać, czy tubylcy są w stanie rozpoznać te emocje. Zdali egzamin, co świadczy o tym, że zachodnia muzyka niesie uniwersalne przesłanie.

    Które z pańskich badań zrobiło największą karierę?
    – Najczęściej przywołuje się moje nazwisko w kontekście nakładania się kodu językowego i muzyki – działają w tej samej przestrzeni, choć wykształciły różne zastosowania. Między językiem i mową dochodzi do swoistej współpracy. Mózg nie robi rozróżnienia na muzykę i słowa – zwłaszcza jeśli mówimy o mózgu dziecka.

    Jakie zastosowanie praktyczne może mieć to odkrycie?
    – Niemowlę nie wie, co oznaczają poszczególne słowa, ale od początku rozumie melodię języka. Uczymy się słów dlatego, że jako gatunek jesteśmy muzykalni. Oto ważny powód, dla którego warto puszczać muzykę małym dzieciom: natura stworzyła nas istotami muzykalnymi. Warto stymulować muzycznie małe dzieci. (…) Szybciej nauczą się mówić, zrozumieją odcienie znaczeniowe, pojmą składnię, a także nabędą dar słuchania drugiej osoby. Wśród ludzi, którzy od wczesnej młodości mają kontakt z muzyką, mniej jest dyslektyków. Śpiew czy nauka gry na instrumencie bardzo człowieka wzbogaca.

    Jaką rolę odgrywa muzyka w leczeniu zaburzeń emocjonalnych?
    – Jesteśmy w trakcie badania, w którym udział biorą osoby chore na depresję. Zalecamy, by wspólnie muzykowali – śpiewali i grali na instrumentach. Wydaje się, że szybko dochodzą do siebie, jednak jest zbyt wcześnie, by formułować jakieś uogólnienia.

    Jakie inne eksperymenty może pan przywołać?
    – Wzbudzamy w ludziach różne emocje i sprawdzamy, jakie mechanizmy i procesy mózgowe uruchamiają te uczucia, jak je wzmacniają i jak sobie z nimi radzą. Chcemy dokładnie zbadać, co sprawia, że ręce się pocą, że rozszerzają się źrenice, że zakłócone zostają funkcje trawienne. Bo w rzeczywistości wszystkie nasze organy wewnętrzne odpowiadają w jakiś sposób na emocje, także układ odpornościowy i hormonalny.

    A jaki cel panu przyświeca?
    – Chciałbym wiedzieć, jak pomóc pacjentowi, który ma problem z którymkolwiek z tych organów.

    Czy kobiety i mężczyźni odbierają muzykę w odmienny sposób?
    – Kobiety są w stanie przetwarzać muzykę z pomocą obu półkul mózgowych, podczas gdy mężczyźni wykorzystują do tego tylko jedną półkulę. Podobnie dzieje się z językiem. To dlatego nauka mówienia sprawia chłopcom znacznie więcej problemów niż dziewczynkom. Po urazie fizycznym lub psychicznym dotyczącym lewej półkuli mężczyznom bardzo trudno wrócić do normalnej komunikacji słownej.

    Wierzy pan w potęgę muzyki?
    – Znam wielu ludzi – sam zresztą jestem w tym gronie – którzy bez muzyki nie potrafiliby funkcjonować. Jest niezwykle potężna i musimy uważać, żeby nie wykorzystano jej siły przeciwko nam.

    Czy coś takiego już się panu przytrafiło?
    – Wolałbym o tym nie mówić. Na koniec zaznaczę, że w moim przekonaniu muzyka uruchamia w naszych organizmach niezwykły potencjał regeneracyjny.

    Źródła: La Vanguardia
    http://naszazajta.pl/articles.php?article_id=665

  2. sam szatan mówi:

    Od lat młodzieńczych zastanawiałem się dlaczego odczuwamy potrzebę i przyjemność ze słuchania muzyki. Ta „nagroda” w postaci przyjemnych dreszczy gdy słyszymy ulubiony refren itp Dlaczego osoby w różnym wieku i z różnych środowisk,czasów tworzą i słuchają akurat taki gatunek muzyki ,a irytuje ich inny. Wszystko to powoli staje się jasne – muzyka nas leczy. Oczywistym staję się w tej sytuacji fakt ,że mając różne problemy leczymy się innymi dżwiękami.
    Człowiek młody ma inne problemy tak jak starzec zmaga się z innymi przeciwnościami w związku z tym lubią inną muzykę.
    Warto się zastanowić nad sposobem ułożenia większości utworów w akurat jednym konkretnym gatunku np muzyka rockowa (zwrotka-refren-zwrotka-refren-solówka(epikryzys?)-zwrotka …czy jakoś tak 😀 )Co ciekawe ,że refren bardziej nas „elektryzuje”niż zwrotka ,a sołowkę można nazwać „szczytowaniem”( czyżby solówka to epikryzys..?)W związku z moimi przemyśleniami ,uważam że „puszczanie” jednego utworu wszystkim jest absurdem ,a może wręcz szkodzić. Sami wiemy jaki utwór nam się podoba i takiego powinniśmy słuchać. Z kolei artysta tworząc muzykę( również np malując ) opowiada o swoich przeżyciach przez co „wyrzuca z siebie” emocje i łagodzi „odczucie izolacji”. Jak wiemy artyści to często samotnicy i nie rzadko spotykamy się z twierdzeniem ,że „artysty nikt nie rozumie”. Artysta ma problem z komunikacją werbalną więc „opowiada” za pomocą sztuki.Słyszymy utwór który nam się podoba bo „tarmoszą nami” podobne emocje co autorem ,który łapie nas za rękę i przeprowadza przez SBS. „Muzyka łagodzi obyczaje” , bo rozładowuje nerwowość fazy CA.

  3. 5 Praw Natury mówi:

    Kopia komentarza uczestniczki forum:

    Słuchałam reportazu o Dominiku Połońskim, wiolonczeliście.
    Jego „choroba” zaczęła się atakiem epi w nocy ( epikryzys).
    Niestety, mimo oporów zawieziono go do szpitala i zdiagnozowano. Dalej potoczyło się „standardowo”, cytat :
    „W 2004 roku zachorował na nowotwór mózgu (glejak wielopostaciowy, w zasadzie nierokujący). Po kilku operacjach i żmudnej rehabilitacji w Szwajcarii jest dziś jedynym muzykiem, który używa podczas gry tylko prawego ramienia (smyczkuje i stosuje pizzicato). Lewa część jego ciała nadal jest w dużym stopniu sparaliżowana. ”

    Będąc prawie całkowicie sparaliżowanym słuchał w nocy Wariacji Goldbergowskich. I wtedy zaczął odczuwać mrowienie w sparaliżowanej części ciała. Zaczęło mu wracać czucie i wrócił do grania na wiolonczeli.
    Czyli muzyka klasyczna działa. Na pewno Wariacje Goldbergowskie.

    pozdrawiam

    Beata

Dodaj komentarz