Świadome życie z 5PN – alergia Pawła

Gdy po raz pierwszy w 2013 roku zetknąłem się z historią doktora Hamera zauważyłem pewną analogię w naszych przeżyciach i ich skutkach.
Hamer, tak jak ja, jest praworęczny i po stracie dziecka w ciągu kilku miesięcy miał zdiagnozowanego raka lewego jądra. Moje obie przypadłości w obrębie także lewego jądra powstały w okresach głębokich przeżyć powiązanych z dzieckiem.
To w 2013 roku stało się dla mnie jasne, że powinienem przyjrzeć się tym zależnościom dokładniej.
Rozpocząłem swoje obserwacje.
Pierwszą przypadłością, którą wziąłem „na warsztat” były moje problemy z łzawiącymi oczami, kichaniem i wodnistym katarem w okresie pierwszych majowych słonecznych dni. Pracę ułatwiła mi pamięć o okresie pojawienia się tych dolegliwości. Wiedziałem, że zaczęło się to w maju 2006 roku. Corocznie, w tym samym okresie, przez kilka kolejnych lat miałem te same problemy. Nic z nimi nie robiłem, ponieważ nigdy wcześniej nie miałem reakcji alergicznej na pyłki, kurz, sierść, pożywienie czy słońce.
Objawy tej „alergii” pojawiły się odkąd sprowadziłem się po skończeniu studiów do miejscowości, w której mieszkam do dziś i dlatego moje podejrzenie padło na zanieczyszczone chemikaliami powietrze. Z tym przeświadczeniem żyłem siedem lat, do maja 2013 roku, kiedy to sprawdziłem „odczulenie” poprzez odreagowanie przeżyć związanych z rozłąką / separacją, gdyż na takie wskazywały informacje o 5 Prawach Natury na jakie natrafiłem w internecie.
W 2005 roku ukończyłem studia i w majowym blasku słońca miałem promocję oficerską. Był to moment, który jednoznacznie wskazywał na zakończenie pewnego etapu mojego życia i konieczność rozłączenia się z dotychczasowym miejscem, studenckim życiem i oczywiście z przyjaciółmi, którzy rozjechali się w różne strony Polski. Wszystko w mojej układance pasowało; słoneczny dzień majowy, rozłąka z przyjaciółmi, koniec pewnego etapu.
Przypominając sobie te okoliczności i wiążąc je ze swoimi objawami odreagowałem własne przeżycia i pozbyłem się „majowej alergii”.
Podobny przykład znalazłem w książce „Samouzdrawianie metodą Silvy” z 1993 roku autorstwa doktora R.B. Stone’a i Jose Silvy:
„pan V.M. od lat dostawał kataru, łzawienia i podrażnienia zatok, za każdym razem kiedy wchodził do pokoju, w którym stały róże. Wreszcie udał się do lekarza. Lekarz powiedział: „Ma pan tzw. gorączkę różaną – uczulenie na kwiat róży”. „Ale doktorze” – odpowiedział pan V.M. „To zdarza się nawet wtedy, kiedy wchodzę do pokoju, w którym są plastikowe róże”. Po chwili namysłu lekarz oświadczył: „To problem emocjonalny”. W jakiś czas później, pan V.M. ukończył kurs metody Silvy. Postanowił zastosować stan alfa, aby cofnąć się w czasie i stwierdzić, czy w jego życiu zaszło coś takiego, co może wytłumaczyć związek alergii z różami. Wyobraził sobie, że stoi obok kalendarza i zapytał, kiedy zaczęły się jego kłopoty z różami. Odwracał wstecz karty kalendarza, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Kiedy dotarł do lutego roku, w którym był czteroletnim dzieckiem, przed oczami jego pojawiły się obrazy. Matka podchodzi otworzyć drzwi. Posłaniec dostarcza bukiet róż – prezent z okazji Dnia Zakochanych. Matka wkłada róże do najlepszego wazonu, stawia je na pianinie i znika ponownie w kuchni. V.M. nigdy jeszcze nie widział róż. Zafascynowany, podciąga stołek, wdrapuje się na niego, zaczyna dotykać i wąchać piękne kwiaty. Znienacka zrzuca je na podłogę. Trzask!. Matka wbiega do pokoju, widzi, co się stało i zaczyna na niego krzyczeć.Teraz w stanie alfa, pana V.M. ogarnęło dokładnie to samo uczucie, co wtedy. Lęk. Matka już go nie kocha. Kto się nim zajmie? Nakarmi? Ubierze? Rozpłakał się.  (…) Zaraz po sesji alfa, analizując przywołane z przeszłości zdarzenie, powiedział sobie, potrząsając ze zdumieniem głową: „To śmieszne. Matka przecież nigdy nie przestała mnie kochać. Moje życie wcale nie było zagrożone. Każdy by na jej miejscu zachował się tak samo, jeżeli zdarzyłoby się to jego różom”. To nowe zrozumienie sytuacji wprowadziło korektę do jego programu. (…) Uzbrojony w świeżo nabytą wiedzę o podłożu swego uczulenia zbliżył się do znajdujących się w oszklonej gablocie róż, odsunął drzwi, wciągnął w nozdrza ich zapach i oczekiwał na reakcję oczu i nosa. Nie nastąpiła”.

 

Po poznaniu 5 Praw Natury moje życie bardzo się zmieniło, szczególnie w kwestii podejścia do bólu i sposobów radzenia sobie z objawami różnych dolegliwości.
Dla mnie ból nie stanowi większego problemu, a różne metody medycyny naturalnej staram się wykorzystywać w fazie zdrowienia (które zdarzają się czasami) dla jej przyspieszenia.
Dużo negatywnych emocji odpuszczam, inne przepracowuję na swój sposób m.in. wykorzystując wizualizacje, stan alfa i inne metody poznawane na bieżąco, gdyż cały czas się uczę i sprawdzam swoją wiedzę w praktyce.
Jestem na czwartym semestrze terapii naturalnych i mam nadzieję w tym roku uzyskać uprawnienia do wykonywania zawodu naturoterapeuty. Relacja dotycząca mojej „alergii” pochodzi z opracowania: „Ból rozszyfrowany, czyli skąd się wzięły moje choroby”, mojego autorstwa. Miałem zamiar napisać książkę pod tym tytułem, ale po opisaniu kilku objawów dot. m.in. żylaków powrózka nasiennego, stulejki czy wodniaka jądra okazało się, że emocje były dosyć intymne i nie jestem pewny czy ich publikowanie by mi też nie zaszkodziło. Inne objawy już opisane przeze mnie w ww. opracowaniu to trądzik, bliznowce na skórze, ból promieniujący z biodra, bóle kolan, zimne podudzie z utratą przytomności w epikryzysie i kilka innych, które wszystkie sam przeżyłem.

Cały czas obserwuję objawy „chorobowe” w swoim otoczeniu, m.in. u dzieci i staram się im pomagać najlepiej jak mogę. Myślę, że udało mi się pomóc już kilku osobom m.in. uczulonym na jad owadów błonkoskrzydłych (osy, pszczoły), zaniki mięśni, stopy końsko-szpotawe, a ostatnio rozszyfrowując przyczyny zapalenia ucha mojego syna po pobytach na basenie, sam przeżyłem kilkudniowy konflikt rewirowy z powodu wchodzenia w antybiotykami w fazie zdrowienia przez moją żonę, która stwierdziła, że musi pomóc swojemu dziecku w poradzeniu sobie z  bólem. Po uporaniu się z tymi emocjami czułem nad prawym uchem (w ośrodku sterowania w mózgu) przez kilka dni bulgotanie w głowie, które mnie nie bolało, a było oznaką zdrowienia.
Ciężko jest mi pomagać osobom z rodziny, bo jak powiedział mój serdeczny przyjaciel Waldek „proroków krzyżują najbliżsi”. Mam wrażenie, że obcy ludzie  czasami jak mówię o ich dolegliwościach w powiązaniu z możliwymi przeżyciami w obciążających ich sytuacjach życiowych, postrzegają mnie czasami jak jasnowidza, bo osobiście kieruję się intuicją, którą staram się rozwijać. Miałem też możliwość uczenia młodych osób technik ratowania ludzi w czasie katastrof i próbowałem „przemycać” na zajęciach swoją wiedzę na temat 5PN, co u niektórych z nich wzbudzało zainteresowanie i zgłaszali po moich zachętach swoje dolegliwości, a ja „na żywo” opowiadałem o możliwych sytuacjach życiowych z określonymi przeżyciami dawanymi jako przykłady i muszę przyznać, że często trafiałem w sedno sprawy, co mogę stwierdzić po reakcji moich słuchaczy ” to ja już wiem dlaczego”, albo „no ja tak mam”.

Paweł

>> zobacz pozostałe relacje 

Otagowany , .Dodaj do zakładek permalink.

32 odpowiedzi na „Świadome życie z 5PN – alergia Pawła

  1. magda mówi:

    Pawle, jak można się z Tobą skontaktować?

  2. Paweł mówi:

    Proszę zadawać pytania na forum 5PN, a ja w miarę możliwości i wiedzy włączę się w dyskusję. Jeżeli problem będzie bardziej intymny to proszę napisać na pasowik@tlen.pl
    Pozdrawiam wszystkich i życzę jak najmniej stresujących (DHS-owych) sytuacji w codziennym życiu.

  3. magda mówi:

    Pawle, mam kilka pytań i mogę je dać na forum. Być może ta rozmowa przyda się też innym.

    1. Gdzie można przeczytać Twoje opracowanie: „Ból rozszyfrowany, czyli skąd się wzięły moje choroby”. Bardzo chętnie zapoznałabym się z tą lekturą.

    2. W powyższym tekście wspominasz o takich „chorobach” jak zanik mięśni czy stulejka. Mój syn od urodzenia ma obniżone napięcie mięśniowe. Także stulejkę i niezstępujące jądro – w związku z tymi schorzeniami niestety operacja jest już zaplanowana ale cały czas szukam przyczyn w przeszłości oraz zastanawiam się jak powinnam je rozwiązać.

    3. Nie jestem też do końca pewna, czy konflikty da się rozwiązać jeżeli miały miejsce w życiu płodowym lub podczas porodu – bo na to wygląda, że tak właśnie się stało w przypadku syna.

    Byłabym wdzięczna za wskazówki.

  4. Paweł mówi:

    Opis „alergia Pawła” pochodzi właśnie z tego opracowania, które cały czas rozszerzam i „dopieszczam”. Opracowanie to stanowi temat mojej pracy dyplomowej, tylko pod zmienionym tytułem: „Wpływ obciążających psychikę sytuacji życiowych na stan zdrowia ludzi na przykładach własnych przeżyć i przypadków opisanych w literaturze”, którą będę bronił w maju br. Cały czas myślę też o stworzeniu książki -poradnika, który po ukończeniu stanowiłby mam nadzieję ciekawą lekturę, w której planuję dokonać połączenia odkryć dr Hamera i kilku innych doktorów, naukowców, psychoterapeutów oraz przedstawić całą tą wiedzę popartą przykładami z własnego życia i opisami tych samych objawów tylko innych osób, o których dowiaduję się z książek, szkoleń, internetu, członków rodziny, znajomych. Oczywiście w opracowaniu będę zmieniał imiona, tak aby nikt nie czuł się urażony.
    A teraz próbka takiej relacji dot. stulejki i niestępującego jądra oparta na faktach, ale tak jak obiecałem – zmienione postacie tylko podobne przeżycia: 23 letnia Symeona poznaje miłość swojego życia, Darka, a po roku znajomości w namiętności dochodzi do poczęcia Jacusia. Po kilku miesiącach ciąży Symeona dowiaduje się, że jej adorator ma „na boku” drugą kobietę i żeby było ciekawiej to ona też jest w ciąży. Ponieważ rywalka szybciej zaszła w ciążę to wybór mężczyzny padł właśnie na nią, a Symeona niewątpliwie w tej sytuacji czuła się zdradzona. Dodatkowo zakazała sobie zbliżeń seksualnych z tym „dupkiem” (zakazana seksualność). Jacuś urodził się ze stulejką. Natura jest bezbłędna – jeśli dziecko w łonie matki dostaje informację o „zakazie zbliżeń”, a rozwija się płód męski, to stulejka jest doskonałym rozwiązaniem, aby nie doszło do aktu seksualnego, ponieważ napletek nie zsuwa się z nasady penisa. U Jacusia chirurgicznie została poprawiona natura, ale co ciekawe u jego dziecka Januszka problem stulejki się powtórzył. Ponieważ Jacek poznał 5PN i chciał rozwiązać ten konflikt to szukał go w przeżyciach swojej żony w czasie ciąży, ale ich nie znalazł. Dopiero jak poznał historię swojej matki Symeony i opowiedział ją śpiącemu 6-letniemu Januszkowi (podziękował mu za ten dowód, że natura nigdy się nie myli, ale jego stulejka jest już niepotrzebna, ponieważ to jego dziadek miał „zakaz zbliżeń”, a on nie będzie musiał już blokować swojej seksualności), to w ciągu kilku tygodni chłopiec w czasie kąpieli mógł coraz bardziej naciągać napletek, tak aby w końcu móc uwalniać go całkowicie.
    Drugą przypadłością była u praworęcznego Jacusia przepuklina pachwinowa po stronie prawej („zdrada, zerwane więzi”), która została zoperowana w wieku 7 lat.
    Wtedy jako mały chłopiec Jacek przeżył tygodniową rozłąkę ze swoją mamusią, Symeoną, a pobył w szpitalu kojarzył mu się z wieloma obrzydliwościami, (m.in. pielęgniarki zakazywały jedzenia dzieciom słodyczy i przechowywały je w swoich szafkach – były to lata 80-te XXw.), z którymi jak najszybciej chciał się rozdzielić. Po wyjściu ze szpitala, w ciągu kilku dni dostał wysypki na skórze, która została zdiagnozowana, jako ospa.
    Ale wracając do problemu jądra, które nie zstąpiło (co ciekawe Jacek jest praworęczny, a problem dotyczył prawego jądra – zgadnijcie dlaczego). Otóż Dariusz, jego ojciec, miał wątpliwości, co do swojego ojcostwa i Symeona musiała przed sądem udowadniać, że tak właśnie było, a wówczas podstawą były badania zgodności grup krwi, które mogły jedynie wykluczyć ojcostwo. Tak się jednak nie stało i Darek musiał płacić alimenty. Cała sprawa toczyła się w pierwszych miesiącach życia Jacka, u którego jąderko wędrowało sobie w górę i w dół, aż wreszcie zstąpiło. Podejrzewam, że Jacek ma mądrą i rozmowną mamę, która mimo nieznajomości praw natury pewnie nie dusiła w sobie emocji, tylko przy małym śpiącym dziecku, opowiedziała je przyjaciółce – odreagowała, wygadała się i pogodziła ze swoim losem, a wygrana sprawa w sądzie skończyła konflikt (jaki?, jak go nazwać?, może ta wiedza nie jest tu najważniejsza, tylko to co czuła matka, która musiała przed sądem udowadniać, że współżyła tylko z jednym facetem, a on oceniał ją swoją miarą i myślał, że uda mu się ją wykpić).
    Jeśli ta historia pomoże komuś natrafić na emocje programujące stulejkę, przepuklinę pachwinową, ospę czy wędrujące jąderka to nie myślcie, że to przypadek – w naturze nic nie dzieje się przez przypadek, natura nigdy się nie myli i nie trzeba jej poprawiać. Tylko nasze podejście do różnych sytuacji szokowych jest nacechowane silnymi emocji – i nad tym należy pracować.

  5. Iwa mówi:

    Z tego co.wyczytalam katar powiazany jest z konfliktem nie moc czegos zweszyc. Moja coreczka ma katar zawsze kiedy upadnie, mocniej sie przewroci. Ost weekend nie bylo mnie w domu, a ona spadla Tacie z lozka w nocy, bo jek nie przelozyl do malego, spadla tez z krzesla. To juz by wystarczylo, ale katar pojawil sie jak wrocilam do domu. Powinnam wiazac katar rowniez z rozlaka?

  6. 5 Praw Natury mówi:

    Katar to nie konflikt rozłąki. w tym przypadku dotknięta jest błona śluzowa nosa, w aktywności konfliktu dochodzi do ubytków błony śluzowej (aby można było lepiej zwęszyć niebezpieczeństwo – biologiczny sens), a w zdrowieniu błona ta jest odbudowywana i pojawia się wysięk – czyli katar. Takie nagłe wydarzenie jak upadek z łóżka/krzesła może spowodować uruchomienie SBS-u. Jednak ja bym to bardziej wiązała z Pani nieobecnością, ponieważ katar pojawił się po Pani powrocie – czyli najwidoczniej córka rozwiązała swój konflikt właśnie po Pani powrocie do domu.

  7. Paweł mówi:

    tak, jak napisane powyżej: „katar to nie konflikt rozłąki”, ale rozłąka może spowodować katar, jeśli będzie przeżycie/konflikt „nie móc zwęszyć, czyli przeczuć, przewidzieć rozłąki”, np z mamą. Tak samo „nie móc zwęszyć/ wyczuć / przeczuć / przewidzieć” upadku u dziecka może powodować katar już po tym wypadku.

  8. Iwona1 mówi:

    Witam
    mam kilka pytań.
    1} jak wytłumaczyć pojawienie się choroby łuszczycy wkrótce po ujrzeniu jej objawów u znajomego ? Pamiętam uczucie przerażenia, obrzydzenia i chęci odsunięcia się od niego. Miał okropne strupy na głowie i szyi. Choroba u mnie rozpoczęła się od małego wykwitu na skórze głowy. Było to wiele lat temu, choruję do dzisiaj i ta myśl z przed lat ciągle nie daje mi spokoju: jak to możliwe? Łuszczyca nie jest przecież zaraźliwa.
    2} jak wytłumaczyć dysplazję u noworodka i następującą u niego potem skoliozę. Sytuacja się powtarza w drugim pokoleniu. Matka i jej dziecko przechodzi to samo. Jeżeli jest to jakiś nie rozwiązany problem np. u babki to jaki i jak to przerwać?

  9. Paweł mówi:

    ad.2 Dysplazja, czyli wrodzone zwichnięcie stawu biodrowego jest najczęściej przejawem konfliktu na tle seksualnym. Zrób test – włóż między kolana coś małego, np. ziarnko groszku i staraj się iść
    nie wypuszczając ziarenka – dokładnie w taki sposób chodzą ludzie dotknięci dysplazją. Jakie rozwiązanie na poziomie biologicznym zastosowała natura? – Chciała zamknąć dostęp do narządów płciowych, czyli coś co się kiedyś mogło nie udać komuś, np.
    w czasie gwałtu, czy molestowania.
    ad.1 Łuszczyca to podwójny konflikt rozłąki / separacji. Jeden jest
    w fazie aktywnej, a drugi jest rozwiązany. Piszesz o „chęci odsunięcia się od niego” to właśnie chęć rozłąki – wtedy, gdy go zobaczyłaś, a okoliczności tamtego zdarzenia to tzw. szyny, które dopóki ich sobie nie uświadomisz to będą powodowały nawrót aktywności.

  10. Paweł mówi:

    Skolioza – boczne skrzywienie kręgosłupa w którąś stronę. Znaczny spadek poczucia wartości – często historie, gdy jesteśmy porównywani z kimś z rodziny lub najbliższego otoczenia. Symbolicznie skolioza oznacza – wolałabym zniknąć z tej sytuacji – usunąć się na bok – boczne skrzywienie. Czasami przyczyną skoliozy jest rozstanie rodziców – jedna część chce być z mamą, a druga z tatą.

  11. Bożena mówi:

    Cierpię na chorobę zwyrodnieniową stawów (tak twierdzą lekarze). Objawia się to ostrymi bólami łokci, barków, nasady kciuków, kolan, stóp. Nigdy jednocześnie w kilku miejscach, zawsze ostry ból pojawia się tylko w jednym stawie. Wywodzę się z dysfunkcyjnej rodziny. Jestem bulimiczką i nie tylko. Jakiego konfliktu mogą dotyczyć mojr dolegliwości?

  12. Paweł mówi:

    Przy problemach ze stawami należy brać pod uwagę:
    „pragnienie dania z siebie więcej, gest wymagający wysiłku”
    „walki, borykanie się z problemem”
    „złe gesty; gesty, które zostały powstrzymane; gesty związane z wykonywanym zawodem”

    nadgarstek-nie chcieć/chcieć tego/to robić np. zawsze jestem pomiędzy trenerem a zawodniczkami, być odsuniętym na bok
    „moi przyjaciele nie chcą mnie w zespole”, zręczność manualna

    łokieć-chcieć to/go/ją odepchnąć, ale także:”wkładam w to całe serce, ale nie dam rady”, „jestem pod presją, muszę być świetna, ale czuję, że nie podołam”

    ramię-chcieć to/go/ją ominąć, ale też: „mogłabym być jeszcze lepszą zawodniczką”, „nie jestem doceniana”, „co ze mnie za kobieta, skoro zdecydowałam się porzucić własne dziecko”

    kolano- współzawodnictwo/rywalizacja sportowa, strach o przyszłość (rzepka), strach o swoją zdrowotność (zdrowie-np. kolan)

    biodro- konflikt oporu, sprzeciwu, przeciwstawienie się np. ojcu, trenerowi, szefowi, partnerowi itd.

    Zwyrodnienie stawów podobnie jak RZS to konflikt spadku własnej wartości w wyniku gestów, które wykonaliśmy lub które wykonano wobec nas.
    Głównym aspektem do rozważenia jest to, co oznacza dla ciebie ten wykonany gest i ogromny ładunek emocji jaki niesie.

    Jak zaczniesz się nad tym zastanawiać (najlepiej jak przebudzisz się nad ranem) i weźmiesz pod rozważania różne momenty ze swojego życia to wykonasz pewną pracę, która może zaowocować tym, że nasilą się bóle stawów – bo one będą zdrowieć. Ciesz się z tego i wspomóż tą fazę zdrowienia – odkwaś organizm, suplementuj glukozaminę, kwas hialuronowy, wit. C,D, kolagen, bor, może jakieś herbatki ziołowe, szczególnie polecam zestaw: skrzyp polny, rdest ptasi, poziewnik, pokrzywa, perz (to zestaw na dostarczenie krzemu).

  13. Weronika mówi:

    A ja chciałaby się dowiedzieć więcej na temat tzw. chorób genetyczny. Wiem już, że one tak naprawdę nie istnieją, ale jak wytłumaczyć fakt że takową wykryto i na jej podstawie traci się słuch/pogarsza się wzrok? Z punkt widzenia lekarzy to przecież absurdalne, aby móc przywrócić słuch/wzrok i jedynie aparat słuchowy/okulary pomogą. W żadnym wypadku nie zgadzam się na aparat słuchowy (choć od momentu usłyszenia diagnozy, coraz częściej bywają w głowie myśli że to jedyny wyjście i skoro moja mama straciła słuch całkowicie, ze mną też tak będzie więc musze się na to zgodzić). Kompletnie nie moge znaleść tu żadnego konfliktu, ani jak z niego wyjść. Prosze o jakieś rady.

  14. sam szatan mówi:

    -„Powinnam wiazac katar rowniez z rozlaka?”

    -” ja bym to bardziej wiązała z Pani nieobecnością, ponieważ katar pojawił się po Pani powrocie”

    Nie jestem wybitnym znawcą tematu ,ale w tym wypadku cała sytuacja kojarzy mi się tak ,że córką która straciła z bliskiego otoczenia matkę stara się „wywąchać ją” , „wytropić gdzie jest”. Matka wróciła – ufff…problem załatwiony.

  15. Naturka mówi:

    Weroniko, trzeba odszukać sytuację konfliktową, który programuje utratę słuchu. Chodzi o dźwięki, słowa, głosy, hałasy, częstotliwości, których nie chcesz słuchać a prawdopodobnie musisz słuchać od dłuższego czasu. Trzeba wychwycić moment, w którym zaczęłaś tracić słuch. Co się w tamtym czasie wydarzyło trudnego, dramatycznego, stresującego? Jak to wydarzenie odtwarza się do tej pory, skoro słuch się pogarsza? Jeśli chcesz więcej wskazówek, napisz na grupie Prawa Natury na fb.

  16. sam szatan mówi:

    Moim zdaniem genetyka ma jednak duże znaczenie odnośnie problemów zdrowotnych. Myślę ,że tak jak dziedziczymy cechy wyglądu zewnętrznego tak samo dziedziczymy podobieństwo w strukturach mózgu ,przez co podobnie przeżywamy różne sytuacje życiowe. Co za tym idzie włączają nam się podobne „programy”.
    Ogromny wpływ ma na nas obserwacja naszych rodziców kiedy dorastamy i uczenie się od nich reakcji na różne problemy życiowe.

  17. gea mówi:

    Alergia na pasek od zegarka i ceratę.

    Poznanie 5 PrawNatury mobilizuje do szukania przyczyn różnych, czasem drobnych ale dokuczliwych dolegliwości.
    Po pół wieku zrozumiałam przyczynę alergii na „pasek od zegarka”.
    Kiedy nosiłam zegarek zawsze po pewnym czasie od wewnętrznej strony nadgarstka pojawiały się nieznośnie swędzące krosty. Przekładałam zegarek na drugą rękę, zjawisko powtarzało się, choć mniej nasilone. Byłam przekonana, że mam alergię na pasek skórzany i zastąpiłam go bransoletką metalową. Swędzenie jednak zawsze powracało.
    Przypomniałam sobie mój konflikt – zepsuł mi się zegarek, który dostałam jako prezent komunijny, bardzo płakałam. Później zdarzało mi się zgubić zegarek albo też się zepsuł – stale powtarzała się sytuacja i dolegliwości. Teraz nie noszę zegarka, zastąpił go telefon.
    Co do zapachu ceraty, to zapach „świeżej” ceraty w sklepie wywoływał u mnie natychmiastową reakcję łzawienia. Poszukałam w pamięci i przypomniałam sobie, że stół w kuchni (w dzieciństwie) był przykryty ceratą. W czasie jedzenia często miały miejsce awantury i dlatego ten zapach „ostrzegał” przed niebezpieczeństwem. Z biegiem lat ta reakcja słabła, ale parę lat po opuszczeniu domu rodzinnego była reakcją intensywną.
    Wiele lat śledziłam wypowiedzi osób z problemami uczuleń pokarmowych. Szczególnie „na cenzurowanym” jest mleko i jego przetwory a także gluten. Wiadomo, że produkty rozpadu kazeiny i serwatki mają działanie wagotoniczne. Jednak zastanawiam się, czy nie należy do nich też gluten.
    Tu należy wspomnieć, że w szczepionce przeciwgruźliczej bcg podawanej noworodkom występuje substancja pomocnicza glutaminian sodu. Glutaminian może być wytwarzany z glutenu, kazeiny, albuminy lub innymi metodami.
    Co do „kaszki z mlekiem”, mogą one wywoływać reakcje alergiczne, jeśli karmieniu tymi specjałami towarzyszą sytuacje stresujące dzieci.

  18. Irek mówi:

    Jak wytłumaczyć tłuszczaki podskórne?
    Czy ważne jest też ich miejsce? Albo krzywe zęby i częste kontuzje sportowe?

  19. gea mówi:

    Dzielę się moją obserwacją dotyczącą cieśni nadgarstka. Kiedy opiekowałam się niepełnosprawną teściową martwiłam się, czy dam radę fizycznie z opieką- przemieszczaniem jej. Wtedy zaczęły się moje problemy bólowe z prawą ręką (jestem leworęczna). Nie wiedziałam o tym, że jestem leworęczna, bo w okresie szkolnym zmuszona zostałam do używania prawej ręki. Wszystkie „precyzyjne ” prace wykonuję prawą ręką. Bóle ręki od nadgarstka do łokcia nasilały się nad ranem i były b. uciążliwe. Sympatia brata, osoba o wykształceniu średnim medycznym, powiedziała mi, że powinnam zbadać, czy nie mam cieśni nadgarstka. Nastraszyła mnie, że cieśń nadgarstka prowadzi do kalectwa – nie można utrzymać nic w ręku. Trzeba to leczyć operacyjnie zawczasu. I ona jest właśnie po takiej operacji. Zapisałam się na badania i cierpliwie czekałam 3/4 roku. Byłam przekonana, że moja dolegliwość jest spowodowana nadwyrężaniem ręki pracą w ogrodzie i dźwiganiem teściowej. Zaprzestałam pracy fizycznej w ogrodzie i popadłam w depresję widząc jak wszystko zarasta chwastami. Nad ranem nerwoból, który można porównać do prasowania spodu ręki gorącym żelazkiem, był nadal nieznośny. Pewnego dnia nie wytrzymałam, złapałam motyczkę do ręki i zrobiłam porządek. Nastawiłam się na to, że z bólu wcale nie będę spać. I to była pierwsza od wielu dni noc PRZESPANA spokojnie. Nie znałam wtedy NGM ale bardzo się nad tym efektem zastanawiałam, dodał on mi optymizmu. Badanie nadgarstka potwierdziło zmiany. Lekarz nie potrafił mi powiedzieć o przyczynach ani nie mógł zapewnić, że po operacji dolegliwość się nie powtórzy. Wtedy postanowiłam, że nie poddam się żadnej operacji., choć nie znałam NGM.
    Analizując przyczyny efektu „cieśni nadgarstka” pod katem NGM przypomniałam sobie, że nie mogłam wciągnąć wózka inwalidzkiego z teściową po 2 schodkach do domu. Bardzo byłam wtedy sfrustrowana.
    Gdy powiedziałam, że nie będę sobie robić żadnej operacji, padły słowa: ” czy ty wiesz co się w nadgarstku odkłada? CHOLESTEROL!!!
    Teraz rozumiem odkładanie substancji energetycznych w różnych miejscach naszego organizmu – mają pomóc w rozwiązaniu konfliktu. Taki jest sens biologiczny tego zjawiska.
    Cieśń nadgarstka dotyka często starsze samotne kobiety.
    Przypuszczam, że podobnie ma się sprawa z tzw. „ostrogą piętową”- bolesnym neurologicznym efektem konfliktu ” nie móc rozdeptać, zmiażdżyć”. Też raz miałam ale do konkretnych przyczyn tego konfliktu nie udało mi się dojść.

  20. Marzena mówi:

    Czy mogę zapytać czym wytłumaczyć guza tarczycy po prawej stronie i guza piersi po lewej?
    Jak z tym pracować?
    Proszę o pomoc.

  21. Aniulka mówi:

    Moja mama ma olbrzymie żylaki od bardzo dawna. Ostatnio też stwierdzono u niej zwyrodnienie plamki żółtej- niestety w obu oczach. Co może być przyczyną tych chorób? W jakim kierunku szukać konfliktu?

  22. Jola mówi:

    Mam problem z porażeniem nerwu twarzowego. Pierwszy objaw w listopadzie 2015r. Jak troche popracuję nad tym nerwem jest duża poprawa, potem nie wiem dlaczego problem powraca. Samo wykrzywienie twarzy jest delikatne gorsze są problemy z okiem, w tej chwili jest uszkodzona rogówka. Prawa strona twarzy, jestem praworęczna po menopauzie. Może ktoś pomóc? Bardzo proszę. Szukałam odpowiedzi na stronie GNM ale niestety straciłam dostęp. Nie mogę wziąć udziału w seminarium, ponieważ mieszkam za granicą. GNM zainteresowałam się 7 lat temu i tak po trochu czytałam wszystko co było dla mnie dostepne. Dużo zrozumiałam ale z tym nerwem nie bardzo mogę sobie poradzić.

  23. Zdzisław mówi:

    Mój syn ma 12 lat i jak pamiętam to zawsze miał problem z astmą. Jest uczulony na pyłki traw i roztocza. Ciągle ma” zapchany” nos .Bardzo lubi sport. Uprawia piłkę nożną i ciągle przez alergię i astmę jest mu ciężko dogonić kolegów. Widzę jak się męczy i nie mogę mu pomóc. Proszę pomóc mojemu synowi

  24. 5 Praw Natury mówi:

    Witam, nie prowadzimy terapii on-line. Niniejsza strona ma charakter edukacyjny. W ogóle wiedza zwana Germańską Nową Medycyną nie jest formą terapii.
    Alergia to szyna. Alergie nie biorą się znikąd, są częścią programowania konfliktu i tu należy szukać.

  25. 5 Praw Natury mówi:

    Do Pani Joli:
    proszę napisać do nas maila, podeślę Pani wszystkie materiały dot. nerwu twarzowego i rogówki.

  26. Jola mówi:

    Napisałam maila kilka dni temu i staram się cierpliwie czekać. Pozdrawiam

  27. 5 Praw Natury mówi:

    Dziękuję za przypomnienie. Materiały już Pani wysłałam.

  28. Joanna mówi:

    Witam serdecznie, moze jest ktos w stanie pomoc, cierpienie na ataki paniki, wywoluja je zapachy nie ktore pozywienie,do tego przyplatalo sie uczucie sciskania I zalegania czegos w garden. Walczyc.Chce juz 5 lat,I powoli trace nadzieje I chec do zycia

  29. Ewa.. mówi:

    Proszę o pomoc w wyjaśnieniu co może być przyczyną wrodzonej wiotkości tkanek podporowych tzw zły kolagen.Córka ma wiotkie bardzo giętkie ciało niestabilny kręgosłup i wszystkie stawy nie może nigdy zbuduwać mięśni nawet jak mocno ćwiczy opadanie narządów i skóry. Wygina się jak cyrkowiec ,nawet miejsca normalnie stabilne dyslokują się podczas normalnych czynności np. tzw atlas czy miednica i mamy problem bólu i neurologiczny.Czesto nie wiemy jak to ustawić.Można jej np. wyjąc staw barkowy i ponownie włożyć bezboleśnie jak się wyluzuje. To jest mówią genetyczne syndrom ehlresa danlosa Ja staram się dociec co mogło spowodować taki defekt.Mocno wierzę w to,że uda mi się jej pomóc. Dużo czytam i ciągle nie potrafię znaleźć jakie przeżycia mogły to spowodować .Pewnie trzeba szukać w okresie życia płodowego.Prosze chociaż o jakieś wskazówki

  30. 5 Praw Natury mówi:

    Lekka utrata poczucia własnej wartości odczuta przez dziecko w życiu płodowym – prawdopodobnie spowodowana konfliktem jaki przeżyła matka podczas ciąży.

  31. BS mówi:

    Moje dziecko 4,5 letnie ma atopowe zapalenie skóry. Ma alergię na mleko ,kakao,banany,cytrusy,orzechy ziemne i wziewną na roztocza,olchę,pyłki traw i zboża. Pod koniec ciąży lekarz stwierdził,że płód przestał rosnąć i zalecił mi jeść banany i czekoladę,żeby ją podkarmić i za tydz miała być cesarka dwa tyg. przed terminem.Zastosowałam się do zaleceń,ale dziecko samo urodziło się dwa dni przed cesarką . Później zaraz po powrócę do domu nakarmiłam ją z butelki(mlekiem) ponieważ jeszcze nie miałam tyle pokarmu ,żeby zaspokoić jej głód (pokarm u mnie pojawił się dopiero w domu).Dziecko tak się zakrztusiło ,że zaczęła sinieć. Jakoś udało jej się oddychać po poklepywaniach i dwracaniach ją do góry nogami.Od tej pory z butelki już jej nie karmiłam. Praktycznie całe dnie spędzałyśmy przy cycku żeby zwiększyć ilość pokarmu.Urodziła się z napięciem mięśniowych które po rehabilitacji ustąpiło. Moje pytanie to co powinnam zrobić,żeby alergia ustąpiła?Jak odstawiłam alergeny to dziecko zaczęło się przeziębiać. Inne dzieci w przedszkolu jedzą wszystko ,a jej jest dużo rzeczy zabraniane. Czasami nawet Paniom płacze jak nie chcą dać…Katastrofa.Proszę o pomoc.

  32. 5 Praw Natury mówi:

    AZS to program naskórka – http://5prawnatury.pl/wybrane-programy-natury/sbs-naskorka/ – czyli konflikt rozłąki w zdrowieniu. Pod hasłem „przeziębienie” może kryć się kilka programów, więc trudno się do tego odnieść, jeśli chodzi o katar – to jest to faza zdrowienia po przeżyciu konfliktu „nie móc czegoś zwęszyć” np. ulubionych potraw, których mi zabraniają jeść.

Dodaj komentarz